You who were given a life, what did you make of it?

10 posts 3 followers 1 following

Louise Glück, Wczesna ciemno??, [w:] tej?e, Dziki irys, prze?. Krystyna D?browska 
znalezione w: Dariusz Czaja, Hiobowe wie?ci. Cierpienie i dramat stworzenia, [w:] Polska Sztuka Ludowa Konteksty 1/2025 (348)

Zwykle spacerowa? sam, poniewa? jego obecno?? w taki czy inny sposób wprawia?a ludzi w zak?opotanie. By? k?opotliwy w tym sensie, ?e je?li cz?owiek nie umia? si? do niego dostosowa?, je?li nie by? przygotowany na ekscentryczno?? jego zachowa?, to Firbank móg? budzi? niepokój. Nie tylko ja uwa?a?em jego sposób bycia za dziwny i nie tylko ja ba?em si?, ?e b?d? na cenzurowanym, je?li pojawi? si? w jego towarzystwie. Lord Berners, który zna? go znacznie lepiej, wyzna? mi kiedy?, ?e pewnego dnia, aby unikn?? k?opotliwej rozmowy z Firbankiem w miejscu publicznym, krzykn?? do?: "Jeste? moim ulubionym autorem!" - a potem uciek?.
Sewell Stokes

Sceny z ?ycia Ronalda Firbanka, t?um. Grzegorz Jankowicz i Andrzej Sosnowski

Na temat bezg?o?nego wycia Walsera mamy obszern? relacj? Carla Seeliga, jego wiernego przyjaciela, który nadal odwiedza? pisarza, kiedy ten trafi? do domu wariatów w Waldau, a pó?niej w Herisau. Spo?ród wszystkich fragmentów wybieram "portret chwili" (form? literack?, któr? tak sobie upodoba? Wiktor Gombrowicz), kiedy Seelig zaskoczy? Walsera dok?adnie w chwili prawdy, w chwili kiedy cz?owiek gestem — jak na przyk?ad pe?ne aprobaty skini?cie Hölderlina — lub s?owem zdradza, kim w istocie jest: "Nigdy nie zapomn? tego jesiennego ranka, gdy w g?stej mgle szli?my z Walserem z Teufen do Speichen. Powiedzia?em mu wtedy, ?e jego twórczo?? ma wielk? szans? przetrwa? tak d?ugo, jak dzie?a Gottfrieda Kellera. Zatrzyma? si? raptownie, jakby go wmurowa?o w ziemi?, i spojrza? na mnie ze ?mierteln? powag?, mówi?c, ?ebym, je?li powa?nie traktuj? jego przyja??, przenigdy nie wyskakiwa? z podobnymi uprzejmo?ciami. On, Robert Walser, jest kompletnym zerem i chcia?by zosta? zapomniany". Read More »

"By?a pi?kna noc na pocz?tku kwietnia. Miriady gwiazd mruga?y nad sierpowym ksi??ycem i wraz z latarniami ulicznymi oblewa?y miasto ?wiat?em, które by?o niesko?czon? okras? ludzkiego oblicza i architektury im? Wrena. Wszystko jawi?o si? w swych najkruchszych kszta?tach, lecz gdy ju? zdawa?o si? rozp?ywa?, kropla srebra przywraca?a im ?ywot. Taka winna by? rozmowa, pomy?la?a Orlanda (daj?c folg? g?upawym rojeniom), taka winna by? socjeta, taka przyja??, taka mi?o??. Bowiem, Bóg wie czemu, gdy tylko utracimy wiar? z obcowanie z bli?nimi, jaka? przypadkowa konfiguracja stodó? i drzew czy te? stóg siana i furmanka ukazuj? nam tak doskona?y symbol nieosi?galnego, ?e wznawiamy swe d??enia".

Virginia Woolf, „Orlando”, t?um. Tomasz Biero?